Tabele, terminarze


Krok po kroku
PDF Drukuj Email
04.03.10

 

Klepisko. Ściernisko. Komentator przeżywający na każdym kroku niefortunną kolorystykę koszulek w meczu towarzyskim. Nic to. Ważne, że wygraliśmy. Wygraliśmy po dobrym meczu, który nie okłamujmy się - nie stał na niebotycznym poziomie, ale z tego wszystkiego i tak najbardziej liczy się psychologiczne zwycięstwo... nad samym sobą.

 

Szczyt euforii Polaków przypadał na wygrane mecze z Portugalczykami, Belgami, Czechami. Po nich sięgnęliśmy dna, które złowieszczo odezwało się środowego poranka, oznajmiając że w rankingu FIFA jesteśmy na 59. pozycji. Gorzej było tylko za drugiego podejścia Antoniego Piechniczka do kadry, ale niektórzy wolą żyć wspomnieniami, więc nie konfrontujmy ich boleśnie z późniejszą rzeczywistością.

Takie zwycięstwo jak z Bułgarią, było nam potrzebne. Polacy nie trafili na wielki opór ze strony rywala, który swoje dobre szanse miał w tym meczu głównie dzięki błędom popełnianym przez polską defensywę, a w trakcie meczu myślał bardziej o tym, żeby się utrzymać i nie połamać na wydziobanym przez straszne, niemal hitschcockowskie ptaki, klepisku. Ale to nie jest najważniejsze. Wielkim pozytywem tej niewinnej potyczki z Bułgarami może być to, co będzie się dziać w głowach zawodników, nie od dziś bowiem wiadomo, że biało-czerwoni lub jak wolała para komentująca to spotkanie - obsydianowi, miewali problemy z wiarą we własne siły, której to brak spalał ich momentami już przed wyjściem na mecz. To pozornie łatwe zwycięstwo może im pomóc w wyrobieniu tej sportowej złości i zapalczywości, którą przeciętny kibic oglądał w ciągu ostatniego roku w wielu meczach pod warunkiem, że nie grała polska liga i reprezentacja.

Kto zagrał? Jak zagrał? Niewątpliwie pochwały należą się strzelcom bramek. Jakub Błaszczykowski wreszcie mógł poszaleć na skrzydle, Robert Lewandowski pokazał, że kryzys formy, sztucznie pompowany przez media od lutego zeszłego roku, ma już za sobą. Pogrożenie palcem należy się natomiast Tomaszowi Kuszczakowi. Nie miał zbyt wiele pracy tego wieczoru, ale w kilku sytuacjach zachował się dość niepewnie i mający wielką chrapkę na powrót do reprezentacji Artur Boruc może znów posadzić golkipera Manchesteru United na ławce rezerwowych. Ale nie można powiedzieć, by Kuszczak zagrał jakoś tragicznie, w końcu przecież zachował czyste konto.

Było dobrze, na pewno może być lepiej. By oceniać styl gry, który i tak już przecież prezentował się zdecydowanie in plus, potrzeba jeszcze czasu i większej liczby spotkań, zwłaszcza tych z klasowymi rywalami, gdzie będziemy rzadziej utrzymywać się przy piłce i wszyscy będą liczyć na charakter naszego zespołu. Wszystko więc znowu rozstrzygnie się w głowach zawodników i trenera. Ci pierwsi pokazywali już nie raz, że umiejętności mają, a Franciszek Smuda natomiast nie musi nikomu udowadniać, że jest dobrym trenerem.  Potrzeba ciężkiej, żmudnej pracy, by wreszcie to zaczęło funkcjonować, jak w machinie. Bo kilka niekonwencjonalnych zagrań, przebłyski pressingu i szybka wymiana kilku podań, to nie wszystko.

SKOMENTUJ TO! Jak podobał Ci się ostatni mecz reprezentacji?

Maciej Molicki

Dodaj do:

Wykop    Deli.cio.us    Gwar    Facebook    Digg    reddit
Komentarze
Dodaj nowy
hajterek   |2010-03-04 00:11:44
nic specjalnego.zasnął em...
kapito   |2010-03-04 12:36:02
właśnie widać, że Twoja wypowiedź to majaki senne.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Wyniki na żywo

Galeria - losowe zdjęcia

Opis: Piłkarze „Miedziowych” pokonali warszawską Polonię 2:0.
Opis: Fotogaleria z meczu Lech Poznań - Arka Gdynia

article thumbnail

W związku z dynamicznym rozwojem portalu PilkarskiDziennik.pl poszukujemy osób na stanowiska: